Batalionu Zośki

Podobne podstrony
 
Widzisz posty znalezione dla zapytania: Batalionu Zośki




Temat: Krzysztof Kamil Baczyński
Krzysztof Kamil Baczyński

Pseudonim Jan Bugaj. Urodził się w Warszawie 22 stycznia 1921. Był poetą, prozaikiem, żołnierzem AK. Uczył się w Liceum im. Stefana Batorego, a następnie studiował filologię polską na tajnym Uniwersytecie Warszawskim.

Matka Stefania - nauczycielka, autorka podręczników szkolnych i książek dla dzieci. Ojciec Stanisław - syn powstańca z 1863 r., antycarski radykał, piłsudczyk i legionista, uczył syna być prawym człowiekiem, nie chciał, aby Krzysztof został żołnierzem. Uważał bowiem, że odrobił obowiązek wobec Ojczyzny za siebie i za syna.

Ojciec poety zmarł tuż przed wybuchem wojny. W kilka dni po śmierci przyszło gestapo, aby aresztować go jako szczególnie niebezpiecznego dla Rzeszy. „Los każe wszystko powtórzyć szybciej, okrutniej, z absolutną bezwzględnością”. W pięć lat po jego śmierci do domu matki wtargnęli ubecy, aby aresztować syna. Dziwna analogia losów. Krzysztof kochał matkę. Jej mówił swoje pierwsze tajemnice. Ona była odbiorcą pierwszych jego wierszy, recenzentką, korektorką i skrzętną zbieraczką.

Latem 1943 wstąpił do Szarych Szeregów. Początkowo walczył w batalionieZośka”. Od lipca 1944 pełnił funkcje dowódcze w batalionie „Parasol”. Brał udział w kilku akcjach bojowych. Był członkiem redakcji konspiracyjnego miesięcznika „Droga”.

Krzysztof poległ w czwartym dniu powstania (4 sierpnia) w 1944 r. na placu Teatralnym w pałacu Blanka. Miał wtedy 23 lata. W wizyjnej liryce filozoficzno-moralnej, związanej z tradycją romantyczną (Słowacki, Norwid) i nurtem poetyckim - katastrofizmu, dał przejmujący wyraz tragedii okupacyjnej swojego pokolenia.

Do jego konspiracyjnie wydanych zbiorów należą: „Zamknięty echem” (1940), „Dwie miłości” (1940), „Wiersze wybrane” (1942) i „Arkusz poetycki” (1944). Zbiory wydane pośmiertnie: „Śpiew z pożogi” (1947), „Utwory zebrane” (1961), „Poezje wybrane” (1967).

www.miniportal.harcerski.pl dnia Czw 14:02, 03 Kwi 2008, w całości zmieniany 1 raz





Temat: Pytanie
hmmm... nie wiem czemu ale nie pokazała mi się żadna lista tematów maturalny ale z tego co napisała Karolinka to również wybrałabym temat 100.
100. Omów wojenne i powojenne losy harcerzy Szarych Szeregów na podstawie wybranych utworów.
Temat bardzo ciekawy i bardzo dużo książek jest dostępnych na ten temat, zwłaszcza pamiętników napisanych przez harcerzynależących do Szarych Szeregów. Również na ten temat jest dużo książek monograficznych, ale ja radziałabym ci się skupić głównie na pamiętnikach i dwóch powieściach A. Kamińskiego ("Kamienie na szaniec" i "Zośka” i „Parasol”. Opowieść o niektórych ludziach i niektórych akcjach dwóch batalionów harcerskich") oraz na powieści D. Kaczyńskiej ("Byli żołnierzami "Parasola"). Również polecam książkę Mirona Białoszewskiego "Pokolenie Kolumbów". Wszystkich tych powieściach jest opisana działalność młodych ludzi w harcerstwie. Poza tym polecam pamiętniki Jastrzębski S., Zaczęło się pod Arsenałem; Pamiętniki żołnierzy baonu „Zośka”. Powstanie Warszawskie, red. Sumiński T.; Pełnić służbę… Z pamiętników i wspomnień harcerek Warszawy 1939- 1945, red. A. i Z. Zawadzkiej,; Świderki J., Dziennik powstańczy [w:] Byli wówczas dziećmi, Troński B., Tędy przeszła śmierć. Zapiski z powstania warszawskiego i wiele innych są one napisane w prosty sposób i szybko się je czyta.
Możesz również przeczytać książki S. Broniewskiego np. "Akcja pod Arsenałem" oraz książkę T. Strzembosza "Bohaterowie „Kamienie na szaniec” w świetle dokumentów", Michalski Cz., Wojna warszawsko- niemiecka.
To chyba tyle z najważniejszych książek o tej tematyce oczywiście jest ich bardzo dużo i są też książki ważniejsze ale wydaje mi się że w tym temacie skupić trzeba się głównie na tych młodych ludziach, którzy swoje młode życie poswiecili w obronie ojczyzny, a nie na faktach historycznych.

Ps. Jeśli lubisz okres drugiej wojny światowej i jeśli kiedyś przeczytałaś książkę "Kamienie na szaniec", a ona ci się spodobała to polecam ci ten temat. Uwierz książki o tej tematyce szybko się czyta





Temat: O nazwach ulic
Google twój przyjaciel :



Nowy patron ulicy na Ursynowie

Karol Kobos 19-09-2005 , ostatnia aktualizacja 19-09-2005 22:26

Od poniedziałku Ursynów ma nową ulicę. Odcinek Rosoła między Doliną Służewiecką i Ciszewskiego nazwano Aleją Jana Rodowicza "Anody", legendarnego dowódcy Kedywu

Tabliczki z nową nazwą pojawiły się rano. A na nich karteczki ze zdjęciem patrona ulicy i krótką notką: żołnierz batalionu "Zośka", uczestnik akcji pod Arsenałem, odznaczony orderem Virtuti Militari. W Wigilię Bożego Narodzenia 1948 r. aresztowany przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Dwa tygodnie później wypadł przez okno, najprawdopodobniej został wypchnięty.

- Wcześniej uchodził za dziecko szczęścia. Pod Arsenałem kula obtarła mu szyję, w Powstaniu był ranny dwa razy. Tego szczęścia zabrakło mu dopiero w Polsce Ludowej - mówił Witold Bartnicki, żołnierz "Zośki".

W południe pod nową tablicą przy skrzyżowaniu z Ciszewskiego zebrali się weterani Powstania i goście. Wśród nich rodzina bohatera.

- Ważne, by przechodnie, szczególnie młodzież, zadali sobie pytanie, kim był patron tej ulicy. Żeby dowiedzieli się o wielkich ludziach i o tym, jak ich tępiono - stwierdził Jan Rodowicz. "Anoda" był stryjecznym bratem jego ojca. - Pamiętam jak przez mgłę, że odwiedziliśmy ciotkę dzień po aresztowaniu. Powiedziała tylko: "Dobrze, że przyszedł mały Janek, bo dużego mi zabrali" - wspominał ze wzruszeniem.

Rodzina i przyjaciele "Anody" chcą na skrzyżowaniu ustawić pamiątkową tablicę. Pomoc obiecał rektor sąsiadującej z ulicą "Anody" Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.





Temat: Polacy i zbrodnie wojenne


Niesiety nie pamiętam w tej chwili miejsca (ale gdzieś pod Warszawą) i
daty (ale IMHO to było lato/jesień 1943). Obstawę zapewniali żołnierze
z "Zośki". Kto przeprowadził pacyfikację w tej chwili nie pamiętam. W
każdym razie kacja nie spotakała się ze zbyt przychylnym nastawieniem
uczestników a jako w sumie wstydliwa była dość często przemilczana we
wspomnieniach uczestników.


Witam
Podaje szczegoly za ksiazka T. Strzembosza "Akcje zbrojne podziemnej
Warszawy 1939 - 1944" wyd. II, ma ona status pracy naukowej, powstala w
wyniku pisania przez autora pracy doktorskiej "Oddzialy Szturmowe podziemnej
Warszawy", wiec chyba mozna ja uznac za wiarygodne zrodlo.

Akcja "Wilanow" odbyla sie w nocy 26 na 27.09.1944. Celem byl odwet na
kolonistach niemeckich w dwoch wioskach Kepie Latoszowskiej i Kepie
Zawadzkiej. Mieszkancy tych wiosek uczestniczyli w lapankach i szpiegowali
utrudniajac prace V Rejonie VII Obwodu AK, przyczynili sie do aresztowania
9 zolnierzy AK ( pulk "Garluch" ), w maju 1944 zastrzelili jednego i
spowodowali rozstrzelanie trzech zolnierzy pulku AK "Baszta".
W ramach akcji miano uderzyc na:
1. WYBRANE domy kolonistow niemieckich we wsi Kepa Latoszowska i Latoszki;
2. posterunki zandarmerii i granatowej policji w Wilanowie;
3. staly posterunek niemiecki na szosie powsinskiej;
4. koszary lotnikow niemieckich;
Pierwsze zadanie mial wykonac OS "Jan" oraz kilku ludzi z oddzialu "Poli",
trzy pozostale batalion "Zoska" przy wspoludziale "Agatu" ( pozniejszy
"Parasol" ).
W wyniku akcji we wsi Kepa Latoszowska spalono cztery chalupy i zabito 12
osób zwiazanych z dzialalnoscia antypolska.
Starty po stronie niemieckiej:
2 niemcow, kilku rannych;
Straty po stronie polskiej:
5 zabitych, 4 rannych.

Jak wynika z powyzszego nie mozna mowic o zbrodni wojennej, byla to akcja
odwetowa w wyniku ktorej ukarano winnych ( nie mordowano kobiet i dzieci
!!! )
zbrodni na Polakach.
Nalezy jeszcze dodac, ze w 1943 w egzekucjach ulicznych w Warszawie ginelo
okolo 300 przypadkowych osob ( lapanki ) miesiecznie.

Palenie calych wsi odbywalo sie pod koniec 1942 i na poczatku 1943 roku na
Zamojszczyznie, mialo ono jednak innych charakter, zwiazane bylo z wrzeniem
kidy to cale wsie uciekaly do lasow i krazyly w terenie liczne i rozne
oddzialy partyzanckie

Pozdrawiam
Marcin





Temat: szare szeregi


Aż muszę sprostować (uzupełnić?), bo za dużo uczniów czyta tą grupę...

| organizacji harcerskiej do walki dywersyjnej ,oraz  logistyki

Nie do końca prawda. W ramach "Szarych Szeregów", a więc harcerstwa w
konspiracji (od 27 IX 1939 do 18 I 1945) działały następujące grupy
metodyczne:
1. "Zawiszacy" - czyli harcerze w wieku 12-14 lat, szkoleni w dziedzinie
łaczności i sanitarnej, tylko w czasie powstania warszawskiego brali
czynny udział w akcji zbrojnej (głownie w ramach harcerskiej poczty
polowej)
2. "Szkoły Bojowe" - zrzeszające chłopców 15-17 letnich, szkolonych do
walki zbrojnej, służby wywiadowczej i propagandowej. Działali w ramach
Organizacji Małego Sabotażu Wawer.
3. "Grupy Szturmowe" - harcerze pełnoletni, głownie słuzba dywersyjna -
wysadzanie torów kolejowych, zamachy na prominentów niemieckich, ogólnie
tzw. duży sabotaż. Działała też Szkoła Podchorążych Rezerwy Piechoty
"Agricola", kształcąca przyszłą kadrę oficerską.
4. "Związek Koniczyn" (potem "Bądź Gotów") zrzeszający harcerki w wieku
16-18 lat, szkolone do słuzby sanitarnej.

Poza tym, głównym zadaniem konspiracyjnego harcerstwa była nie walka z
okupantem, a szkolenie ludzi, którzy mieli odbudowywać Polskę po
wojnie... To tak w skrócie.

| Współtwórcą Szarych Szeregów, był FlorianMarciniak.

Nie do końca prawda - harcerstwo istniało długo przedtem, "Szare
Szeregi" to jego kryptonim konspiracyjny. Florian Marciniak był
pierwszym komendantem "Szarych Szeregów".

| Z Szarych Szeregów wywodzą się słynne bataliony
| szturmowe: Parasol ,Zośka.

... wchodzące w skład zgrupowania Kedyw KG AK. Oprócz tego w walkach o
Warszawę uczestniczył batalion "Wigry", a spora część harcerzy walczyła
w ramach oddziałów AK.

W zasadzie to nie wiem, czemu mówiąc o Szarych Szeregach, ma się na
myśli wyłacznie Warszawe i Powstanie Warszawskie. Szare Szeregi aktywnie
działały także w Poznaniu, Krakowie, Lwowie...


Szare Szeregi działały  na terytorium całej okupowanej Polski. Ludzie pewnie
kojarzą je najbardziej z Warszawą, gdyż media przedstawiają ten związek przy
okazji Powstania Warszawskiego. Nie mówi się o tym, ze Szare Szeregi bardzo
aktywnie działały na przykład na Pomorzu.





Temat: szare szeregi

Aż muszę sprostować (uzupełnić?), bo za dużo uczniów czyta tą grupę...


organizacji harcerskiej do walki dywersyjnej ,oraz  logistyki


Nie do końca prawda. W ramach "Szarych Szeregów", a więc harcerstwa w
konspiracji (od 27 IX 1939 do 18 I 1945) działały następujące grupy
metodyczne:
1. "Zawiszacy" - czyli harcerze w wieku 12-14 lat, szkoleni w dziedzinie
łaczności i sanitarnej, tylko w czasie powstania warszawskiego brali
czynny udział w akcji zbrojnej (głownie w ramach harcerskiej poczty polowej)
2. "Szkoły Bojowe" - zrzeszające chłopców 15-17 letnich, szkolonych do
walki zbrojnej, służby wywiadowczej i propagandowej. Działali w ramach
Organizacji Małego Sabotażu Wawer.
3. "Grupy Szturmowe" - harcerze pełnoletni, głownie słuzba dywersyjna -
wysadzanie torów kolejowych, zamachy na prominentów niemieckich, ogólnie
tzw. duży sabotaż. Działała też Szkoła Podchorążych Rezerwy Piechoty
"Agricola", kształcąca przyszłą kadrę oficerską.
4. "Związek Koniczyn" (potem "Bądź Gotów") zrzeszający harcerki w wieku
16-18 lat, szkolone do słuzby sanitarnej.

Poza tym, głównym zadaniem konspiracyjnego harcerstwa była nie walka z
okupantem, a szkolenie ludzi, którzy mieli odbudowywać Polskę po
wojnie... To tak w skrócie.


Współtwórcą Szarych Szeregów, był FlorianMarciniak.


Nie do końca prawda - harcerstwo istniało długo przedtem, "Szare
Szeregi" to jego kryptonim konspiracyjny. Florian Marciniak był
pierwszym komendantem "Szarych Szeregów".


Z Szarych Szeregów wywodzą się słynne bataliony
szturmowe: Parasol ,Zośka.


... wchodzące w skład zgrupowania Kedyw KG AK. Oprócz tego w walkach o
Warszawę uczestniczył batalion "Wigry", a spora część harcerzy walczyła
w ramach oddziałów AK.

W zasadzie to nie wiem, czemu mówiąc o Szarych Szeregach, ma się na
myśli wyłacznie Warszawe i Powstanie Warszawskie. Szare Szeregi aktywnie
działały także w Poznaniu, Krakowie, Lwowie...





Temat: Powstańcze Pantery...


Według książki "Pojazdy pancerne Armii Krajowej
w Powstaniu Warszawskim" były zdobyte dwie
"Pantery" i być może trzecia.
Dwie (jednocześnie prawie) zostały unieruchomione
w okolicach: Żytnia - Karolkowa drugiego dnia Po-
wstania. Dokonali tego ludzie z Batalionu "Zośka".
Jeden z wozów wpadł na słup trakcji tramwajowej
wykonując gwałtowne manewry wśród wybuchających
na ulicy granatów. Drugi został trafiony z "piata" w ty-
lną ścianę wieży.Do niewoli trafiło 10 (11?) Niemców
z "HG" wraz z oficerem , który potem "instruował" w ob-
słudze czołgów ich nowych właścicieli. Oba zostały
zniszczone w trakcie walk około 11 sierpnia.


To nie do końca tak, według drugiego wydania monografii Panthery Ledwocha
(skorygowanej o dane z publikacji zachodnich) obie Panthery G (załogi 3
osobowe) akurat jechały z depotu do jednoski, ale nie było to HG bo po
prostu oni na składzie Panther nie mieli do listopada 44. Raczej do innej
jednoski, która w tym czasie operowała w okolicach Warszawy i miała Panthery
na składzie czyli 19DP (mój osobisty faworyt w tym zakresie) lub Das Reich,
ew Totenkopf.


Trzeci czołg zdobyto przy Pl. Narutowicza przez
kompanię por. "Gustawa". Ale tu nasuwają się
wątpliwości : jedni twierdzą iż była to "Pantera" inni
zaś że 75mm długolufowa wersja Pz IV.
Ów czołg miał stanowić osłonę kolumny transporto-
wej 19 Dolnosaksońskiej Dyw. Panc.


To jest bardzo tajemnicza sprawa, a jej opis w książce jest jednym z moich
ulubionych antyheroicznych tekstów o powstaniu :-)))


W niektórych relacjach spotyka się  wspomnienia o zdo-
byciu na Woli przez kpt. Jana Jaroszka jeszcze jednej
"Pantery". Lecz podobno nie został uruchomiony przez
Powstańców.


Informacja niestety nigdzie nie potwierdzona  i nalezy przyjąć, że były
tylko 2 Panthery na Woli, czyli Magda-Pudel i Felek
.

Chwat (ciach) . Wyciagnięto go
z ruin w1946 r. w trakcie prac ekshumacyjnych , po-
czym poszedł do huty ...( i to nie "Chwat" stał w MWP
bo po prostu nie zdążył).


To akurat nieprawda "Chwat" z powstania i "Chwat" na podwórku MWP (z 46-47r)
to ten sam egzemplarz - wystarczy porównać zdjęcia - taki sam rozkład plam
kamuflarzu i te same uszkodzenia na dachu przedziału bojowego + inne drobne
szczegóły.

Pzdr
Marek Jaszczołt





Temat: ślub i opłaty


Witam
Nied?ugo bior? ?lub w ko?ciele ?w. Augustyna w Warszawie. Czy mo?e kto? si?
orientuje ile tam kosztuje ?lub? A mo?e jest co ?aska. Je?li tak to ile to
"co ?aska"?


Ten na Nowolipkach? Kościół troszkę na uboczu - otoczony powojennymi
budynkami mieszkalnymi - choć o ciekawej historii - praktycznie jedyny
ocalały wysoki punkt na terenie getta. Wieża kościoła została
uszkodzona 3.08.1944 podczas próbnych strzałów zdobycznej Pantery z
batalionu "Zośka".

Ale wracając do pytania... Kościół nie z tych najważniejszych i nei w
rozbudowie więc pewnie jakieś 500-600 złotych wystarczy - powinien w
tym być też organista. Najlepiej zapytać księdza przy składaniu
dokumentów - to najprostsza metoda. Ja mam porównanie z 3 kościołów z
zeszłegonajomi brali ślub) i zależy to od lokalizacji. Kościół bł.
Władysaława z Gielniowa na Kabatach - 200 złotych zaliczki przy
rezerwacji terminu i potem 600 złotych dopłaty. Na Starym Mieście -
kościół na Freta naprzeciw Długiej - 800 złotych. W Legionowie -
kościół Matki Boskiej Fatimskiej - 400 złotych. Jak chcesz za darmo
czy za "symboliczne" 100 złotych bo się nie przelewa to poszukaj np. u
Dominikanów czy któryś kościół akademicki. Acha - pamiętaj że za
świadectwa chrztu (ważne 3 misiące od daty wystawienia) zapłacisz
dodatkowo. Tu spotkałem się z co łaska od 0 do 150 złotych. Najtaniej
- za darmo - było w Legionowie, najdrożej na Stegnach u św. Katarzyny.

organistę - to naprawdę nie boli. Z organizacyjnych rzeczy to warto
porozumieć się z innymi parami (jeśli jest wiecej ślubów) w sprawie
przystrojenia kościoła czy kwiatów - wychodzi taniej jak na kilka par
się to dzieli. Warto też zapytać o fotografowanie/filmowanie bo
czasami okazuje się że jest ograniczneie i może to robić tylko
fotograł kościelny lub tylko on ma wejście w określone meijsca - np.
na chór by objąć panoramą wszystkich gości.

Zdrówko





Temat: Informacje o rajdzie i festiwalu
23 Drużyna Harcerska im. Batalionu „ZOŚKA”
z Mosiny zaprasza na :

X RAJD – POZNAJ SIEBIE I OKOLICĘ
Guantanamera

XI HUFCOWY FESTIWAL PIOSENKI
„ZŁOTA NUTKA”
Tropicana

25-26 listopada 2006 roku

ZADANIA PRZEDZLOTOWE
 Piosenka na festiwal (do wyboru: harcerska lub odnosząca się do motywu przewodniego).
 Charakterystyczny dla tematyki strój każdej osoby w patrolu.
 Karta patrolu do kroniki rajdu (A4).

PROGRAM RAJDU „GUANTANAMERA”

PIATEK 24 listopada 2006 roku
do 19.15 kolacja,
19.30 XI Festiwal Piosenki – TROPIKANA (w Mosińskim Domu Kultury)

SOBOTA 25 listopada 2006 roku
8.00 – 17.30 bieg patrolowy
20.00 apel, ogłoszenie wyników
świecznisko, pląsy, zabawy...

NIEDZIELA 26 listopada 2006 roku
pobudka,
do 9.00 opuszczenie miejsca zakwaterowania

ŚWIADCZENIA ZLOTOWE
 Nagrody rzeczowe dla najlepszych na rajdzie i festiwalu (osobno),
 Każda drużyna otrzyma dyplom uczestnictwa,
 Każdy uczestnik otrzyma plakietkę zlotową (jeśli ekipa zgłosi się w terminie) oraz obiad w dniu 25 listopada,
 Wrzątek do śniadań i kolacji (śniadania i kolacje uczestnicy zapewniają we własnym zakresie),
 Fantastyczna zabawa z niespodziankami,
 Sklepik na miejscu.

OCENIE PODLEGAĆ BĘDZIE:
 Karta do kroniki.
 Bieg patrolowy.
 W festiwalu Jury ocenia: wykonanie piosenki, przygotowane stroje, wykorzystanie instrumentów.
 Harcerską zabawę w czasie rajdu, a w czasie festiwalu na scenie i na widowni.
 Rozśpiewanie drużyny.

EKWIPUNEK
Drużyna przyjeżdża na rajd z busolą, apteczką, parą chorągiewek sygnalizacyjnych, proporcem drużyny.
Każdy uczestnik rajdu posiada kompletne umundurowanie, aktualna książeczkę harcerską, śpiwór, obuwie na zmianę!!! karimatę



Temat: zolw - czas okupacji


| Rysunek Kotwicy z literą P-  Symbol Polski walczącej.
| Symbol żółwia-spiesz się powoli.  ( Szare Szeregi)
| Ukłony.
| m.z. : ))

Ok, dzieki chlopaki

A ta kotwica to mi raczej kojarzy sie z biernoscia, anizeli z Polska
walczaca :)


Szare Szeregi.

Szare Szeregi, konspiracyjna nazwa harcerstwa, powstały 27.IX.1939r.
Pierwszym dowódcą Szarych Szeregów był Wielkopolanin, Florian
Marciniak, ps.Jerzy Nowak, Jerzy Krzemień. Florian Marciniak
był  również  dowódcą Chorogwi Wielkopolskiej. Działacz ruchu oporu
W obronie Warszawy  kierował  Komendą Pogotowia Harcerzy.
Dowódcą Szarych Szeregów był do maja 1943r. Szare Szeregi istniały
do 18. I. 1945r .F. Marciniak został aresztowany 6.V.1943r.
w Warszawie przez gestapo poznańskie.18.II.1944r. przewieziony
do obozu w Żabikowie k/ Poznania. 20 lub 21 II został zamordowany
w obozie koncentracyjnym Gross-Rosen.
Zasadą Szarych Szeregów było wychowanie przez walkę.
Szare Szeregi działały w oparciu o program:
1.Dzisiaj konspiracja.
2.Jutro otwarta walka z okupantem.
3. Pojutrze praca w wolnej Polsce.
Szare Szeregi zostały podzielone na 3 ( umowne) grupy wiekowe.
1.Harcerze w wieku 12-14 lat byli szkoleni w ratownictwie, łacznosci.
 W zasadzie nie brali udziału w walce ( do wybuchu Powstania
 Warszawskiego). W   Powstaniu Warszawskim brali czynny udział.
 Powszechnie zwani jako : "Zawiszacy"
2.Harcerze w wieku 15-17 lat brali udział w szkoleniu bojowym w
 Szkołach Bojowych. Działali w Organizacji małego sabotażu "Wawer".
3. Powyzej 18 lat tworzyli Grupy Bojowe- Szturmowe. Działalność
partyzancką, dywersyjną. Grupy Szturmowe Szarych Szeregów
uczestniczyły w akcjach odbijania więźniów. Wykonali wyrok śmierci
w majestacie prawa na gen. F. Kutschere 1. II.1944r.
W czasie Powstania Warszawskiego Bataliony Szturmowe Szarych
Szeregów: "Zośka" Parasol" "Wigry" walczyły w ramach zgrupowania
"Radosław". Szare Szeregi swą działalnośćią objęły całą Polskę.
W 1944r, liczyły ponad 15 000 zołnierzy. Były najwiekszą organizacją
młodzieżową, konspiracyjną.





Temat: Powstańcze Pantery...
Witam.
Według książki "Pojazdy pancerne Armii Krajowej
w Powstaniu Warszawskim" były zdobyte dwie
"Pantery" i być może trzecia.
Dwie (jednocześnie prawie) zostały unieruchomione
w okolicach: Żytnia - Karolkowa drugiego dnia Po-
wstania. Dokonali tego ludzie z Batalionu "Zośka".
Jeden z wozów wpadł na słup trakcji tramwajowej
wykonując gwałtowne manewry wśród wybuchających
na ulicy granatów. Drugi został trafiony z "piata" w ty-
lną ścianę wieży.Do niewoli trafiło 10 (11?) Niemców
z "HG" wraz z oficerem , który potem "instruował" w ob-
słudze czołgów ich nowych właścicieli. Oba zostały
zniszczone w trakcie walk około 11 sierpnia.
Trzeci czołg zdobyto przy Pl. Narutowicza przez
kompanię por. "Gustawa". Ale tu nasuwają się
wątpliwości : jedni twierdzą iż była to "Pantera" inni
zaś że 75mm długolufowa wersja Pz IV.
Ów czołg miał stanowić osłonę kolumny transporto-
wej 19 Dolnosaksońskiej Dyw. Panc.
W niektórych relacjach spotyka się  wspomnienia o zdo-
byciu na Woli przez kpt. Jana Jaroszka jeszcze jednej
"Pantery". Lecz podobno nie został uruchomiony przez
Powstańców.
Samochód ze zdjęcia na 211-ej to FAI.
Samochód pancerny produkcji radzieckiej na podwoziu
GAZ-A używany przez Niemców w oddziałach po-
licji i bezpieczeństwa       ."Chwat" stał (trzymany w reze-
rwie) w bramie gmachu Poczty Głownej gdzie w wyniku
nalotu (pocz. września) został przywalony gruzem.
Przetrwał tak do końca Powstania . Wyciagnięto go
z ruin w1946 r. w trakcie prac ekshumacyjnych , po-
czym poszedł do huty ...( i to nie "Chwat" stał w MWP
bo po prostu nie zdążył).
Pozdrawiam.




Temat: T34 kontra Tygrys


Jeśli chodzi o obsługę, to pewnie lepszy byłby przedwojenny artylerzysta.
:-). Natomiast zapominamy o tym, że wtedy mało kto umiał prowadzić pojazd i
uruchomić silnik.:-))


Akurat w przypadku batalionu "Zośka" (podobnie zresztą jak i
pozostałych wchodzących w skład "Brody 52") sprawa znalezienia
kierowcy nie była takim problemem. Bardzo silny nacisk (w konspiracji)
kładziono między innymi na wyszkolenie motorowe żołnierzy. Umiejętność
prowadzenia samochodu nie była czymś niezwykłym. Może tylko
umiejętność prowadzenie czołgu była trochę rzdziej spotykana ;-). Z
drugiej strony należy pamiętać że do eksploatacji posiłkowano się
ludźmi z niemieckiej bazy remontowej. Inż Łuniewski(?) dotał za
uruchomienie czołgów Krzyż Zasługi. Zasadniczo jeśli chodzi o
wyszkolenie motorowe to praktycznie wszyscy podchorązowie z
konspiracji przechodzili obowiązkowe przeszkolenie w jeździe i
eksploatacji pojazdó samochodowych.

Jeszcze jedna sprawa: Znalazłem ten 60 zeszyt Ledwocha z serii
"Militariów" o Panterze i faktycznie są tam inne info o czołgach niż
we wcześniejszych. Teraz podaje że były to czołgi przeznaczone do
uzupełnień 5 lub 3 DPanc Waffen SS. Zniknęło też zdanie o zniszczonych
Panterach w HG pod Studziankami. Tyle że nie ma nigdzie informacji że
są to poprawki w stosunku do poprzedniego wydania. A sam zeszyt to
(poza szczegółami i kosmetycznymi zmianami) nowe wydanie
wcześniejszego. I jak tu wierzyć w rzetelność autora?  Mimo wszystko
prosiłbym o sprawdzenie w innych źródłach (ja w tej chwili jestem od
nich odcięty) kiedy dywizja HG została wypozażona w Pantery.

Zdrówko





Temat: [MF] [Muzyka] Lao Che - Gusła&Powstanie Warszawskie

Płyta została wydana w styczniu 2002 roku, przez wytwórnię Sp Records.
Na płycie Gusła, wszystko ma za zadanie oddać atmosferę zamierzchłych czasów, okresu średniowiecza i historycznych relacji rodem z kresów. Podano to w mieszance nowoczesnych brzmień co uatrakcyjnia i ujednolica charakter muzyki zespołu, która miałaby być sugerowana obecnemu słuchaczowi. Należy spodziewać się tekstów o charakterze archaicznym, wiele neologizmów i zapożyczeń z kultury wschodnich Słowian znalazło tutaj swoje miejsce. Jest to dziwny zlepek kulturowy, o dość ciemnym i tajemniczym koncepcie, związanym z Gusłami, czyli obrzędem wywoływania duchów...

Data wydania płyty - marzec 2005 roku; wytwórnia Ars Mundi.

Powstanie Warszawskie to zjawisko tak bardzo osobliwe, że trudno przypisać mu jakiekolwiek analogie. Dla nas - bez względu na różnorodne kontrowersje, które ten temat powoduje - jest to okres historyczny przede wszystkim przesycony romantyzmem.

Postanowiliśmy napisać płytę o owym czasie, czasie prób człowieczego morale. Bestialstwo kontra uniesienie młodzieńczej odwagi, przyjaźni, współistnienia w warunkach tak dalece ekstremalnych, że niemożliwych do pełnego odczucia przez nas - ludzi teraźniejszości. Jedyne co możemy to iść drogą wyobraźni.

Powstanie Warszawskie to płyta-słuchowisko złożona z 10 kompozycji, których najważniejszym zadaniem jest pokazanie poprzez dźwięki owego świata. Układ płyty oraz aranżacje utworów odpowiadają realiom historycznym, które miały bardzo duży wpływ na nasze tworzenie. Postaraliśmy się aby scenariusz przedstawiał się dokładnie tak jak faktyczne zdarzenia owych dni. Chcielibyśmy, aby słuchacze poczuli choć namiastkę tamtych emocji.

Opisy utworów:

1. 1939/Przed burzą - ostatnie dni lipca 1944. Niemcy wycofują się na zachód, front wschodni u wrót Warszawy, Komenda Główna AK podejmuje decyzję o wybuchu powstania. Klimat milionowego miasta w przededniu wielkich wydarzeń, które miały zniszczyć całe miasto i jego dorobek kulturalny. Zbliżający się front - Czerwoni podchodzą od strony wschodu, przemówienie gubernatora Fischera i reakcja na nie społeczeństwa polskiego. Opór społeczeństwa w czasie okupacji hitlerowskiej trwał niemiłosiernie długo, ale potem, pod koniec lipca 1944, gazeciarz informuje o nieudanym zamachu na Hitlera, przez główne arterie przelotowe miasta przesuwa się masa zmęczonych żołdaków niemieckich, słychać podchodzący stopniowo front radziecki. W serca wstąpiła nadzieja. Polacy czekają na sygnał.

2. Godzina W - 1 sierpnia 1944. Dzień rozpoczął się w godzinach rannych, gdy w miasto ruszyły łączniczki z rozkazem ogłoszenia godziny wybuchu powstania. Pierwsze strzały, pierwsi zabici. Walka. Żołnierze-harcerze z batalionu Zośka jadą tramwajem na swoją podstawę wyjściową na Woli, widzi się setki młodych ludzi zmierzających na wytyczone rozkazami placówki. Gdzieniegdzie słychać strzały przedwczesnych potyczek z Niemcami. Zbliża się 17.00.

3. Barykada - 3 - 11 sierpnia 1944. Pododdziały batalionu Zośka walczą na Woli. Niemieckie natarcie na barykadę przez bataliony Dirlewangera. Atakujące hordy faszystów i nasze Szare Szeregi (Grupy Szturmowe), które dzielnie odpierają ataki. Zbliża się nieunikniona klęska Woli i systematyczne wycofywanie się powstańców na Stare Miasto.

4. Zrzuty - (14 sierpnia 1944) minimalna pomoc dla walczącego miasta niesiona z lotnisk włoskich przez zachodnich aliantów. Lecą nieliczne bombowce transportowe z uzbrojeniem i żywnością dla walczących.

5. Stare Miasto - druga połowa sierpnia 1944. Piekło Starego Miasta. Niemcy systematycznie zacieśniają morderczy pierścień wokół powstańców, jednak opór trwa nadal. Ciągły ostrzał, ataki, bombardowania. Z batalionu Zośka zasypało w podziemiach jednej z kamienic prawie cały pluton Sad, a parę dni potem całą kompanię Giewonta z tegoż batalionu. Ludność cywilna domaga się dostępu do włazu, ale wyjść kanałami może tylko wojsko i nieliczni ranni.

6. Przebicie do Śródmieścia - ranek 31 sierpnia 1944, próba przebicia górą ze Starego Miasta do Śródmieścia. Udało się małej grupie z Kedywu KGAK przedrzeć się przez stanowiska niemieckie, udając Niemców. Śmierć majora Jana i postać Andrzeja Morro. Cały tragiczny dzień kompanii Rudy batalionu Zośka uwieńczony udanym przebiciem do powstańczych barykad Północnego Śródmieścia.

7. Czerniaków - połowa września 1944, odziały Kedywu KGAK płk Radosława walczą zaciekle o utrzymanie przyczółka nad Wisłą. Mało wydajne desanty Berlingowców. Beznadziejne zaopatrzeni, odcięci trwali Zośkowcy na przyczółku.

8. Hitlerowcy - wojska 9 Armii w walkach z Powstańcami.

9. Kanały - oddziały osłonowe schodzą do kanału - ranek 19 września 1944. Ostatni obrońcy Czerniakowa schodzą do kanału. Finał dramatu umęczonej dzielnicy. Zostaje tylko nieliczna grupa osłonowa batalionu Zośka, która trwa na przyczółku do końca.

10. Koniec - upadek powstania.





Temat: ROCZNICA
Witam!

Minela. Wlasciwie malo zauwazona. Tlumy Nowych Warszawiakow - choc nie
tak liczne jak zwykle, bo lato - mimo utrudniajacych im belkot przez
sluchawki obecnych srodkow do komunikacji bezrefleksyjnej syren,
truchtaly ekonomicznym i zdrowym kroczkiem za wyznaczonymi przez
e_l_ropejska mode celami.
Te moze 5% Starych Warszawiakow i ludzie uwazajacy Historie za cos
wiecej niz klechdy sezamowe (i tak malo kto to zrozumie...) spotkalo sie
na Wojskowym Cmentarzu Powazkowskim... I wciaz te same twarze...
Wlasciwie nic sie nie zmienia... poza corocznym ubytkiem kolejnych grup
i twarzy... Tylko jedna zmiana: teraz beda juz w Sieci, bo sprzet byl na
miejscu...

Bydlecia jazgarzowego oczywiscie nie bylo wsrod Nich, nie musial sie
giac w poklonie pokoleniom, ktore umozliwily mu te fuche za ich wlasne
pieniadze - w koncu to Prezydent Wszystkich Wsiarszawiakow!!! A nie tam
jakis spadkobiercow i Chorazych Dumy Miasta...

"Bohaterom Warszawy

 Kiedy wczoraj w stolicy rozległo się wycie syren alarmowych tylko
nieliczni przechodnie i kierowcy zatrzymali się, aby uczcić rocznicę
wybuchu Powstania Warszawskiego. W uroczystościach przy Grobie
Nieznanego
 Żołnierza udział wzięli przede wszystkim ludzie starsi. Podobnie było
przy Pomniku Państwa Podziemnego i Armii Krajowej. - 1 sierpnia powinien
być dniem pamięci narodowej albo przynajmniej świętem Warszawy - mówili
kombatanci zebrani na uroczystościach. - Inaczej młodzież zapomni o
ojcach, dziadkach, którzy za wolność stolicy byli gotowi oddać swoje
życie. - (...) Najwięcej kombatantów można było spotkać na Cmentarzu
Powązkowskim. Przy powstańczych mogiłach stały warty honorowe, płonęły
znicze. Uczestnicy walk witali się  serdecznie. - Z roku na rok jest
nas, Warszawskich Dzieci, coraz mniej - mówi żołnierz batalionu Zośka.
Punktualnie o godz. 17, godzinie "W", w całym mieście zawyły syreny.
Stanęły pojazdy komunikacji miejskiej.  Zatrzymywały się również
niektóre samochody osobowe i przechodnie. - To wspaniałe, że w ten
sposób czci  się pamięć poległych powstańców. Teraz są takie czasy, że
trzeba przypominać, zwłaszcza młodzieży, o  historii naszego kraju -
powiedziała nam Anna Browarna, którą sygnał alarmowy zastał na
skrzyżowaniu ul.  Marszałowskiej i Al. Jerozolimskich. Wieczorem
uroczystości rocznicowe odbyły się przed pomnikiem Polegli  Niepokonani
na wolskim Cmentarzu Powstańców Warszawy. Dopiero wczoraj monument
został poświęcony.  Pod kurhanem pokrytym brukiem z ulic miasta,
spoczywają szczątki ponad 50 tys. ofiar powstańczego zrywu.  Poza
oficjalnymi uroczystościami, w całej Warszawie kombatanci składają
kwiaty przy pomnikach i tablicach
  upam"

To byl artykul z kiedys warszawskiego "Zycia Warszawy" z dn. 2 sierpnia
2001 r. - teraz i artykulu juz nie ma (bo maja takich fachmanow od
Sieci, ze archiwum im lezy...), i "Zycie..." niezbyt warszawskie...
Wolski Cmentarz "Polegli - Niepokonani"??? "Ofiar powstanczego zrywu"???
Dobrze w sumie dla nich, ze juz tam nie pracuje - bo moglby sq*****yn
zarwac w papu... Kto tak mowi??? Warszawiak czy pogrobowiec
hitleryzmu-stalinizmu............. :-<<<<<

Uklony

kpawlak





Temat: 1 Pułk Specjalny z Lublińca
1 Pułk Specjalny z Lublińca

1 Pułk Specjalny wchodzi skład jednostki wojskowej nr. 4101, powstałej w 1961 r. Została ona rozbudowana z kompani rozpoznawczej, przy 16 batalionie desantowo szturmowym w Krakowie. Przez kilka ta stacjonowała w Dziwnowie, na wyspie Wolin, wtedy wówczas 1 batalion szturmowy, był najbardziej znanym w LWP. Jednostka, była samodzielna i podlegała ministrowi obrony narodowej. Żołnierze szkolenie byli do prowadzenie zwiadu, rozpoznania i sabotażu daleko na tyłach przeciwnika. Batalion składał się m.in. z: kompani specjalnych, łączności, płetwonurków, łączności i zabezpieczenia. Kompanie dzieliły się na plutony specjalne, w których skład wchodziły 9 osobowe grupy specjalne. W 1986 r. 1 batalion szturmowy został przeniesiony do Lublińca, a w 1993 r. Po zlikwidowaniu kompani specjalnych, przeformowano go na 1 pułk specjalny, natomiast już rok później był już gotowy do wykonywania zadań specjalnych.

1 płk. spec. dziedziczy tradycje po 1. Samodzielnym Batalionie Specjalnym, powstałym w 1943 r. w Związku Radzieckim, oraz po słynnych polskich batalionach harcerskich - "Parasol" i "Zośka". W pamięci żołnierzy jest także Samodzielna Kompania "Commando" walcząca m.in. pod Monte Cassino.

Trening i selekcja

Selekcja do 1 pułku jest podobno do tej, jaka jest w GROM-ie. Testy sprawnościowe odbywają się w Kotlinie Kłodzkiej. Najbardziej wyczerpująca jest tzw. "Golgota". Kursant musi iść kilkanaście kilometrów pod górę a potem w dół, po drodze wykonanej z "kocich łbów", w sumie około 40 km. Każdy kto przechodzi selekcje musi mieć światełko odblaskowe, folia NRC oraz mała kuchenka. Reszta wyposażenie zależy już tylko od kursanta. Oprócz "Golgoty", kandydaci wykonują również podstawowe ćwiczenia sportowe, m.in. bieg na 3 km, podciąganie na drążku, pompki i pływanie w mundurze wraz z oporządzeniem.

Oprócz testów sprawnościowych odbywają się również testy na pamięć i psychikę. Pamięć sprawdza się przeprowadzając specjalny test. Kursantowi pokazuje się mapę, którą musi zapamiętać i na podstawie tego ma dojść do wyznaczonego punkty, po drodze musi także zapamiętać 8-cyfrowy kod, który, po dojściu do celu ma wyrecytować. Jeśli zapomni go, czeka na niego 5 kilometrowy bieg. Dodatkowo odbywa się także test z języka angielskiego.

Komandosi dużo strzelają. Wciągu jednego dnia na strzelnicy kompania zużywa około 10 tys. sztuk amunicji. Oprócz broni palnej, ćwiczy się strzelanie m.in. z kuszy, która jest bardzo cicha. Od niedawna odbywają się treningi jazdy konnej. Komandosi z Lublińca dużo również skaczą na spadochronach. Skoki odbywają się w systemie HALO/HAHO, na wysokości 6 tys. metrów. W działaniach taktycznych w czasach LWP szkolono żołnierzy w zakresie sabotażu, obecnie komandosi szkoleni są w rozpoznaniu i obserwacji.

Wyposażenie i uzbrojenie

Podstawowym uzbrojeniem komandosów z 1 pułku specjalnego jest: pistolet Wist 94 kal. 9mm, pistolet maszynowy Glauberyt kal. 9mm, karabinek Beryl kal. 5,56mm, natomiast strzelcy wyborowi używają fińskiego karabinu wyborowego SAKO. W jednostce używa się nowoczesnych spadochronów tunelowych, dzięki którym można przelecieć nawet 40 km. Płetwonurkowie używają francuskiego aparatu tlenowego OXY-NG2. Mają także specjalny kajak Klepper, którym można pływać na otwartym morzu.

Organizacja

1 Pułk Specjalny podlega bezpośrednio Dowództwu Wojsk Lądowych. Przygotowany jest do prowadzenia działań specjalnych w czasie pokoju, kryzysu i wojny. Jednostka stacjonuje w Lublińcu na Górnym Śląsku. Komandosi służą w sześcioosobowych grupach, w których skład wchodzi: dowódca, zastępcy, telegrafista, kierowca, miner i operator. W pułku trzy grupy specjalne, które tworzą pluton, trzy plutony - kompanie, a trzy kompanie - batalion.



Temat: polacy
GROM - Grupa Reagowania Operacyjno–Manewrowego

Oficjalną datą powstania jednostki jest 13 lipca 1990 r. Jej założycielem i pierwszym dowódcą był gen. Sławomir Petelicki. Obecnie dowódcą jest płk Roman Polko. GROM postanowieniem ministra obrony dziedziczy i kontynuuje tradycje Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej. Jednostka przygotowana jest do prowadzenia działań specjalnych i antyterrorystycznych na terenie całego świata. Liczy kilkuset oficerów i podoficerów zawodowych wyszkolonych wg wzorców brytyjskich i amerykańskich. Uważana za jedną z najlepszych tego typu jednostek na świecie. Jego żołnierze odznaczają się dużą wytrzymałością i bardzo wysokimi umiejętnościami wojskowymi. Komandosi są wszechstronnie wyszkoleni w działaniach dywersyjnych, rozpoznawczych i ratowniczych (antyterrorystycznych). Mogą działać z lądu, wody i powietrza. Szkolenie żołnierzy prowadzone jest we wszystkich warunkach klimatycznych, na wieżach i statkach wiertniczych, wieżowcach... W czasie szkolenia używają ostrej amunicji. Oprócz grup uderzeniowych służą w niej m.in. informatycy, tłumacze, elektronicy, analitycy. Współpracuje m.in. z Deltą, 22. SAS, FORMOZĄ, 1. PSK. Posiada grupę bojową złożoną z kobiet.

Operacje GROM-u to m.in.: Haiti (1994), Wschodnia Slawonia - pierwsze porwanie zbrodniarza wojennego Slavko Dokmanovicia, oskarżonego o zbrodnie wojenne na terenie Byłej Jugosławii (1996), Kosowo (1999, 2001), Afganistan (2002), Zatoka Perska (2002), Irak (2003). GROM działał także w Polsce.

Więcej o GROM-ie można dowiedzieć się na stronie www.grom.tgw.com.pl.

FORMOZA

Pełna nazwa jednostki to Grupy Specjalne Płetwonurków Marynarki Wojennej Formoza. Pierwszym dowódcą formacji był w latach 1974-1982 kmdr. Józef Rembisz. Obecnie nie są samodzielną jednostką wojskową. Podlegają dowódcy Grupy Okrętów Rozpoznawczych (GOR), wchodzącej w skład 3. Flotylli Okrętów w Gdyni. Wcześniej przez 15 lat stanowiła samodzielną jednostkę. Płetwonurkowie przygotowani są do działań specjalnych w czasie pokoju, kryzysu i wojny. Podstawowe zadanie formacji to prowadzenie działalności na morzu, pod wodą i w obiektach brzegowych. Podstawową grupą uderzeniową jest para płetwonurków. Trzy pary tworzą grupę specjalną. Podobno GSP składa się z sześciu oraz zaplecza. Jest formacją całkowicie zawodową, choć do końca lat 80-tych służyli w niej także żołnierze służby zasadniczej. Najczęściej współpracuje z oddziałem wodnym GROM-u, kompanią płetwonurków 1. Pułku Specjalnego Komandosów oraz niektórymi swoimi odpowiednikami w marynarkach wojennych państw NATO. Credo FORMOZY to:

Cicho podejść.

Cicho wykonać zadanie.

Cicho wycofać się.

Misje FORMOZY, o których wiemy to nadzorowanie przestrzegania embarga nałożonego przez ONZ na Irak (2001-2002), udział w operacji „Trwała Wolność”, w ramach operacji antyterrorystycznej USA w Afganistanie. Ochrona okrętu wsparcia logistycznego ORP „Kontradmirał Xawery Czernicki”, Irak (2003). Ochrona ORP „Kontradmirał Xawery Czernicki”.

1. Pułk Specjalny Komandosów

Pułk stacjonuje na Górnym Śląsku w Lublińcu. Przygotowany jest do prowadzenia działań specjalnych w czasie pokoju, kryzysu i wojny. Organizacja wzorowana jest na strukturze amerykańskiej 10. Grupy Specjalnej. Dziedziczy tradycję kilku elitarnych formacji Wojska Polskiego: 1 Polskiego Samodzielnego Batalionu Specjalnego, który powstał w ZSRR w 1943 r., Samodzielnej Kompanii „Commando”, powstałej w 1942 r., walczącej m.in. pod Monte Cassino, harcerskich batalionów z czasów II wojny światowej: „Parasola” i „ Zośki”, 1 Batalionu Szturmowego.

Żołnierz 1. PSK współpracują najczęściej z pododdziałami 10. Grupą Specjalną US Army. Ćwiczyli także z GROM-em, 21. SAS, 75 Pułkiem Rangers, 200 kompanią dalekiego rozpoznania Bundeswehry. Komandosi działają w sześcioosobowych grupach pcjalnyh. Każda składa się z dowódcy, zastępcy, telegrafisty, kierowcy, minera i operatora. Kierowca jest też zwykle przeszkolonym paramedykiem. Trzy grupy specjalne tworzą pluton, trzy plutony - kompanię, trzy kopanie - batalion.



Temat: Historia ""Wigry""
Oto skrócona historia batalionu "Wigry" Dla Marysi

Od 1934 do 1939 roku nad jeziorem Wigry organizowano obozy szkoleniowe dla instruktorów harcerskich. Gdy wybuchła wojna, w 1939 roku, pięciu z nich postanowiło założyć organizację wojskową do walki z okupantem opartą o zasady i ideały harcerskie. Byli to: Władysław Ludwik „Kamil”, Eugeniusz Konopacki „Trzaska”, Roman Kaczorowski „Prokop”, Witold Sosnowski „Witold” i Czesław Tomasik „Czesław”. Od miejsca obozów nadano tej organizacji nazwę „Wigry”. Tworzyła się ona poprzez skupianie warszawskich instruktorów, którzy z kolei kontaktowali się z drużynami harcerskimi. W 1940 roku „Wigry” liczyło już około 100 osób, choć młodzież harcerska ciągle zasilała jej szeregi zapewniając liczebny wzrost. Najpierw „Wigry” podlegało TOW (Tajna Organizacja Wojskowa), potem weszli w skład ZWZ (Związek Walki Zbrojnej), by w końcu zasilić szeregi AK (Armia Krajowa). W „Wigrach” było wielu wojskowych toteż jednym z głównych nurtów działalności konspiracyjnej było szkolenie, a dowódca „Wigier” – „Trzaska” – objął funkcję komendanta Centrum Wyszkolenia Wojskowego Szarych Szeregów. Szefował on też IV turnusowi Szkoły Podchorążych „Agrikola”. Warto również dodać, iż na 39 oficerów i instruktorów, aż 20 było wigierczykami. Ponadto organizacja zajmowała się małym sabotażem, działalnością wywiadowczą, a także pomagano więźniom. W końcu roku 1942 na terenie obozu w Majdanku powstał pluton „Jezioro”, który przekazał wiele cennych informacji o sytuacji tamtejszych więźniów. Przed wybuchem Powstania w szeregi „Wigier” wstępowało wielu młodych ludzi, także tych, którzy harcerzami nie byli. Miejscem koncentracji 1 sierpnia 1944 roku na godzinę „W” było Stare Miasto. Na pół godziny przed wybuchem Powstania Warszawskiego wigierczycy dostali kilkanaście pistoletów i biało czerwone opaski do włożenia na lewą rękę. W momencie rozpoczęcia Powstania nie mieli zadań i w pierwszych akcjach nie brali udziału. Dopiero w nocy z 1 na 2 sierpnia dostali rozkaz przejścia na Wolę, a stamtąd do Kampinosu. Po nie udanej próbie przebicia, pozostając na Woli obok harcerzy z „Parasola” i „Zośki” walczyli m.in. o Cmentarz Ewangelicki. Pierwszą walkę stoczyli na ul. Obozowej – zdobyli trochę broni, jednak ceną tego była śmierć „Gryfa”, „Szarego” i „Białego”. Jakoś w tych dniach przyszedł rozkaz o przełożeniu opasek na prawą rękę. Batalion „Wigry” miał charakter odwodu, toteż często jego żołnierze działali w ramach innych oddziałów. Byli wysyłani na najbardziej zagrożone odcinki w celu wsparcia tamtejszych powstańców. Brali udział w walkach o Dworzec Gdański, Pałac Mostowskich, Bank Polski, Getto. Ponadto I Kompania batalionu „Wigry” od 7 do 28 sierpnia broniła rejonu Katedry św. Jana. W szczytowym momencie swej liczebności batalion liczył około 400 osób. Po Powstaniu około 200 osób dostało się do niewoli.




Temat: Ubecka katownia w piwnicach kamienicy Baranowskich

Piwnice gmachu Ministerstwa Sprawiedliwości przechodzą pod opiekę Muzeum Powstania Warszawskiego. W czasach stalinowskich mieściły słynny areszt śledczy. Niebawem powstanie w nich ekspozycja o powojennym dramacie żołnierzy AK.

Wczoraj Muzeum Powstania uroczyście przejęło od Ministerstwa Sprawiedliwości pierwszą część piwnic. W jednej z dawnych cel minister Andrzej Czuma i dyrektor muzeum Jan Ołdakowski podpisali stosowny protokół. Idąc podziemnym korytarzem, można było po drodze zajrzeć do ciasnych pomieszczeń, w których w latach 1945-54 przetrzymywano żołnierzy AK i działaczy niepodległościowych. Sam budynek u zbiegu Alej Ujazdowskich i ul. Koszykowej był wtedy siedzibą Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.

- Ja przebywałam w tym areszcie tylko pół godziny, ale mojego męża Henryka Kozłowskiego "Kmitę" trzymali tu przez dwa tygodnie. Wsadzili go do wysokiego na metr ciemnego karceru, wielkość psiej budy. Stracił poczucie czasu. Nie wiedział, czy jest dzień, czy noc - opowiadała wczoraj Anna Jakubowska "Paulinka" z Batalionu "Zośka".

Prof. Wiesław Chrzanowski spędził w areszcie przy Koszykowej cztery i pół miesiąca. - Było to akurat 60 lat temu - mówił otoczony przez reporterów. - Tutaj trafiało się bezpośrednio po aresztowaniu, czasem na parę dni, czasem parę miesięcy. W tym miejscu nie wykonywano wyroków, choć podczas śledztwa zginęło szereg osób. Poza Janem Rodowiczem "Anodą", uczestnikiem Akcji pod Arsenałem i żołnierzem Batalionu "Zośka", śmierć poniósł też światowej sławy dermatolog - prof. Grzybowski.

- Miałem ciekawe towarzystwo: generała SS Hildebrandta, którego później powiesili, czy pana Butienkę, oficjalnie zatrzymanego za sprawy gospodarcze. Okazało się jednak, że był on członkiem komitetu centralnego mienszewików. Uciekł z Rosji przed bolszewikami. Specjalnie do niego przyjeżdżali śledczy ze Związku Radzieckiego. Prosił nas, żebyśmy walili w drzwi i krzyczeli, że Butienko umarł. Wtedy obsługa aresztu wpadała w popłoch - opowiadał prof. Wiesław Chrzanowski.

Strażnikami byli reemigranci z Francji. Wywołując z celi, używali tylko pierwszej litery nazwiska. - Ze mną mieli problem, bo "ch" po francusku czyta się jak "sz". Zamiast mnie zabierali na czwarte piętro Wojtka Szymanowskiego z "Zośki".

Po latach - w 1991 r. - prof. Chrzanowski został ministrem sprawiedliwości. Zasiadł w gabinecie dwa piętra nad dawnym aresztem.

Pomysł urządzenia w piwnicach muzeum narodził się w 2005 r. podczas plenerowej wystawy w Alejach Ujazdowskich poświęconej represjonowanym po wojnie żołnierzom AK. Wyszedł od uczestników Powstania: Krystyny Zachwatowicz-Wajdy, Anny Jakubowskiej i Tadeusza Filipkowskiego. Umowę o użyczeniu przez resort na 15 lat części podziemi od ul. Koszykowej podpisano dopiero w zeszłym miesiącu.

- Chcemy tu opowiedzieć powojenną historię młodego pokolenia AK, które w czasie okupacji poświęcało życie za ojczyznę, a potem spadły na nie aresztowania, procesy i represje. Ponad 5 tysięcy akowców dostało karę śmierci. Ponad połowę wyroków wykonano - mówił dyrektor muzeum Jan Ołdakowski.

- W tej chwili odbieramy jedną trzecią przyznanych nam przez ministerstwo pomieszczeń. W kolejnych miesiącach będziemy przejmowali następne. Od jutra zaczynamy usuwać ze ścian warstwy farb w poszukiwaniu pozostawionych przez więźniów napisów. Rozpoczynamy też prace nad projektem ekspozycji - ogłosił Piotr Śliwowski, szef sekcji historycznej Muzeum Powstania Warszawskiego.

Otwarcie ekspozycji w piwnicach planowane jest za blisko dwa lata.


Szkoda, że u nas nie powiódł się pomysł z muzeum w areszcie...




Temat: Powstanie Warszawskie

Chyba szturm powstańców na pałacyk Bruhla, pó
Chyba zdobycie przez powstańców pałacyku Bruhla, później, po upadku powstania wysadzonego przeż Niemców. To chyba z tego pałacu został fragment kolumnady, dziś Grób Nieznanego Żołnierza.


Miejsce wydarzeń dobrze zlokalizowane, ale wydarzenia zupełnie inne. Powstańcy nigdy nie zdobyli ani pałacu Bruehla ani pałacu saskiego (ten od grobu nieznanego zołnierza).

Trochę podpowiedzi

Sytuacja na Starówce jest beznadziejna. Zdziesiątkowane oddziały harcerskiego zgrupowania Radosław i inne nie utrzymają już dzielnicy, a są w okrązeniu. Co robić? Jak dostać się do mocno trzymanego przez powstańców Sródmieścia. Pierwsze śródmiejskie barykady są już na Królewskiej....

["Niech was prowadzi Bóg, honor, Ojczyzna"]

Tu ARMIA KRAJOWA!!!
[ta ta tatatatatata....]
- Pierwsza drużyna!
- Gotowi do skoku!
- Druga drużyna!
- Gotowe do skoku!
- Trzecia drużyna!
- Gotowi do skoku!
- Z bogiem personel!
- Oi! Oi! Oi!
[ta ta tatatatatata....]

Tak, dobrze pani rozpoznała. Chodzi o natarcie, ale w którym kierunku po co i kto naciera?

O Panie Boże, Ojcze nasz, w opiecej swej nas miej,
Harcerskich serc Ty drgania znasz, nam pomóc zawsze chciej,
Wszak Ciebie i Ojczyznę miłująć chcemy żyć.
Granaty. Słyszycie?
Gdzie jesteście? Ja, Wilczur wołam,
Gdzie jesteście? Idę po was!
A szu ła ła...

Olbrzymie straty natarcie zalega. Atakujacy chowają się po piwnicach szukają się na wzajem. Niemieckie patrole przeszukuja teren i wrzucają do piwnic granaty....
Czy ktoś pamięta film lub ksiażkę Kolumbowie? "Musimy przyjąć ten granat!"

[Zdejmujemy opaski przechodzimy jako oddział niemiecki
To rozkaz Moro]

To ważny fragment.
Na początku powstania "Radosław" zdobył magazyn na Stawkach. Łup to tysiące niemieckich mundurów, zgrabnych łaciatych panterek, niemieckich hełmów i wysokich butów.
Po co zdejmuja opaski? Jeśli zdejmą opaski, to bedą wygladać jak....
Rozkaz Moro? Andrzej Moro zginie później na Czerniakowie. W jakim batalionie słuzył?

Auf dem Bruhl Palace
Andshaft! Andshaft!
A szu ła ła...

Tekst piosenki ściagnąłem z Internetu i niestety zawiera błędy. Powinno być "Aus dem Bruehlpalast. Mannschaft, Manschaft!"
Dlaczego dowódca grupy mówi po niemiecku, że są z pałacu Bruela? Do kogo mówi? A w pałacu Bruela siedzą Niemcy.

Zośka - Nie strzelać, tu "ZOŚKA", nie strzelać!
"Radosław" - nie strzelać!, tu "RADOSŁAW", nie strzelać!
Polacy - nie strzelać! na boga tu Polacy!
Starówka - nie strzelać, NIECH ŻYJE POLSKA!!!

Do kogo wołają tak rozpaczliwie po polsku? Kto ma nie strzelać?!!! STARÓWKA! NIE STRZELAĆ!!!!
ZOŚKA! NIE STRZELAĆ!!!!
Kto zrozumie taki okrzyk i nie bedzie strzelał?

Teraz będzie łatwiej zgadnąć.
Uhm... Kończę... bo kręcą mi się łzy w oczach....




Temat: Polska Federacja Footbag"u
hehe to moze ja wrzuce swoje dwa grosze.
Pytasz po co to wszystko, całe zamieszanie z ładnie brzmiacymi hasłami stowarzyszenie, federacja, promowanie i rozwój sportu tak naprawde mogą one dla ciebie nic nie znaczyc ale znaczą one dla innych ludzi. Panów pod krawatem, za biurkiem przewracających papierki, posiadających pieniądze, decydujących o wielu rzeczach. I o to sie to wszystko rozbija. Oni nie zrozumieją że powinni pomóc tobie w graniu w zośke i wciąganiu w ten sport innych. Jeżeli przyjdziesz do takiego Pana w koszulce, krótkich spodenkach i woreczkiem i powiesz mu ze to super frajda. Musisz mowic jezykiem ktory on rozumie. A on rozumie papierek i rzeczy ubrane w ładne słowa.
Widzisz za słowem Polska Federacja Footnbag'u stoją tak naprawdę ludzie którzy oddają swój czas, pracę i co ważniejsze SWOJE pieniądze (w 70% do imprez dokladamy swoje pieniądze, które nie zawsze wracają). Ale robimy to bo naszą pasją jest zmienianie naszej rzeczywistości na taką o której marzymy. Ładnie brzmi super w praktyce to jest krwawica, pamiętasz wymieniłem cenę wcześniej. Zawody na które jedziesz nie trwają 1 lub 2 dni. prędzej 90 dni PRACY.
Wracając do Federacji, nie jest zarejestrowana ale tak naprawde to jest to tylko pretekst zeby wszystkie osoby czynnie zaangazowane w footbag mogły działac i rozmawiac z Panami pod krawatem. Jak pisałem juz wcześniej w tym temacie PFF jest porozumieniem do wspólnego działania i wspierania swoich pomysłow.
SSF robi duzo projektow oplacanych przez programy rządowe (pieniądze) co nie jest łatwe bo kasy oni nie rozdaja na lewo i prawo. a ich ostatnie sukcesy. Ustka, Warsztaty porządna robota
MANIAC Roger ze swoja ekipą robią super grafikę i ciuchy, zrobili też pare imprez Big YO dla nich bo stronka zocha jam 06 można spokojnie okrzyknąc najlepszą stronką poświęconą zawodom zośkowym. Roger ruszył rownierz temat GOLFA w Polsce i zaczyna sie to juz rozkrecac na ostro.
PSF Pionierzy, bez tych ludzi naprawde footbag nie był by tak daleko jak teraz. Można powiedziec ze są kotwicą polskiej zośki. od 2001 roku co roku odbywaja sie MP, działa strona zośkowa F.com.pl,od 2003 roku odbywa się Zocha Jam, która jest jedyną imprezą sankcjonowaną przez IFPA i ludzie z zagranicy uznaja ja jako Otwarte Mistrzostwa Polski. Mistrzostwa Europy 2005 rok MEGA wygrana ekipy, która przekonała EFC zeby 2 najwieksza impreza na swiecie odbyła sie w Polsce. Wymiana młodzieży z programu EU Youth, pierwsze takie spotkanie, zorganizowane przez kogokolwiek w Europie. mam wymieniac dalej, pytasz czy warto:?: ja tam wole odbijac zosie na Hali spotrowej a nie na chodniku. A samo sie nie zmieniło. WARTO

A teraz chcę podziekowac wszystkim ktorzy wkladaja swoja prace zeby pchac ten wózek do przodu :
Całej ekipie z SSF a w szczególności , Kierpcy,Krolinie, Sorbetowi, Gumisiowi , Maniakowi a w szczególności Rogerowi, Farmerowi, Viktorowi , Ekipie z Wawy a przede wszystkim Wiktorowi za dobra robotę , Gosi, Codowi, Mruwie, Payowi , Batalionowi no i PSFowej ekipie a przede wszystkim Łukaszowi,Abramowi, Budzikowi, Nersowi, Siwkowi, Patrycji, sobie hehe Wojtasowi (za golfa na ZJ) i każdemu kto przyczynił się...
A czemu czasem sa zastoje i sprawy idą swoim tempem. cóż życie rządzi się pewnymi zasadami których nie przeskoczysz, każdy z nas ma szkołę, pracę ect. więc zosia musi zaczeka na swoją kolej.

Pozdrawiam Antek który wkońcu się zmusił żeby odpisac na posta.
Pozdrawiam



Temat: I nie napluje więcej na Polskę Drogi Bronisław
Z Gazety Wyborczej:

Grób Bronisława Geremka wśród największych

Tomasz Urzykowski 2008-07-20

W poniedziałek na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach pożegnamy prof. Bronisława Geremka. Tragicznie zmarły polityk pochowany zostanie w miejscu szczególnym - w głównej alei między Jackiem Kuroniem a płk Ryszardem Kuklińskim.

Warszawski Cmentarz Wojskowy można nazwać narodową nekropolią. Podobnie jak na pobliskich Starych Powązkach spoczywają tu postacie, które kształtowały obraz współczesnej Polski: politycy i generałowie, wielcy pisarze, artyści i sportowcy, społecznicy i dziennikarze. Swoje kwatery mają tu żołnierze wszystkich wojen i powstań XX w.

We wspólnej ziemi leżą osoby o odmiennych życiorysach i nieraz skrajnie różnych zasługach. Są tu mogiły weteranów powstania styczniowego, ale też żołnierzy rosyjskich, dla których utworzono ten cmentarz w 1912 r. Są groby obrońców Polski przed bolszewikami z 1920 r., a tuż obok - sarkofag Juliana Marchlewskiego, którzy wtedy szedł na Warszawę z Armią Czerwoną. Z kolei kwatery żołnierzy Powstania Warszawskiego, chłopców z batalionów "Zośka" i "Parasol", nieomal stykają się z grobowcami elity komunistycznych władz PRL-u. Cmentarz Wojskowy przyjął ich wszystkich, stając się swoistą księgą historii.

Dla prof. Bronisława Geremka, eurodeputowanego i byłego ministra spraw zagranicznych, przygotowano honorowe miejsce przy przecinającej całą nekropolię Alei Głównej przemianowanej w części na Aleję Zasłużonych. Nie sposób w krótkim tekście wymienić wszystkich sławnych osób leżących wzdłuż tej półkilometrowej asfaltowej ulicy. Poza omszałymi grobowcami komunistycznych przywódców z Bolesławem Bierutem, Władysławem Gomułką i Karolem Świerczewskim można tu zobaczyć groby znakomitych postaci ze świata kultury, m.in.: Tadeusza Borowskiego, Aleksandra Zelwerowicza, Leona Szyllera, Zofii Nałkowskiej, Juliana Tuwima, Grzegorza Fitelberga, Władysława Broniewskiego i Xawerego Dunikowskiego.

Prof. Geremek zostanie pochowany na samym początku Alei Głównej, zaledwie kilkadziesiąt metrów od bramy, którą wchodzi się na cmentarz z ulicy Powązkowskiej. Vis a vis domu przedpogrzebowego i poprzedzającego go placu. Do tej pory w tym miejscu były tylko dwa groby. W pierwszym 20 czerwca 2004 r. złożono sprowadzone z USA prochy najsłynniejszego szpiega CIA w dawnym bloku wschodnim - płk. Ryszarda Kuklińskiego [GW znów wprowadza czytelników w błąd nazywając płk. R. Kuklińskiego szpiegiem - Edwill] i jego syna Waldemara. W drugim sześć dni później pochowano Jacka Kuronia, jednego z twórców demokratycznej Polski po 1989 r. Na obu grobach wciąż leżą świeże kwiaty, ale przynoszą je zupełnie inni ludzie. Między zwolennikami Kuklińskiego a sympatykami Kuronia dochodzi często do głośnych kłótni o to, który z nich zrobił więcej dla ojczyzny. Symboliczny obraz tego sporu widać zwłaszcza 1 listopada, gdy setki zniczy zapalanych przy mogiłach Kuronia i Kuklińskiego oddziela pusty pas ziemi. W tej właśnie przestrzeni, tuż obok grobu swojego przyjaciela Jacka Kuronia spocznie dziś prof. Bronisław Geremek.



Temat: Jacek Karpiński - polski Bill Gates pasł świnie
Mało kto wie, że polski inżynier stworzył w 1970 roku minikomputer szybszy niż wprowadzony dziesięć lat później IBM PC. K-202 mógł być standardem informatycznym, a Jacek Karpiński polskim Billem Gatesem i Stevem Jobsem w jednym - pisze Manageria.pl.

9 kwietnia inżynier Karpiński będzie we Wrocławiu obchodzić swoje 81. urodziny. Za jego geniusz Polacy zmusili go do wypasania świń pod Olsztynem. Przypomnijmy więc historię Jacka Karpińskiego, niech będzie to zasłużony hołd dla wielkiego człowieka.

Bohater

Jacek Karpiński urodził się w Turynie w 1927 roku. Gdy miał 12 lat wybuchła druga wojna światowa. Swoją młodość spędził walcząc o wolność Polski - Szare Szeregi, Mały Sabotaż, Grupy Szturmowe i wreszcie Batalion "Zośka".

Pierwszego dnia Powstania Warszawskiego Karpiński został ciężko ranny, z postrzałem kręgosłupa ewakuowano go z Warszawy. Po wojnie jego AK-owska przeszłość była powodem do szykan.

Geniusz

Mimo to Karpiński od 1946 roku poświęcił się informatyce. Budował maszyny do analizy równań różniczkowych. Stworzony w 1959 roku AKAT-1 (na zdjęciu u góry) przyniósł mu prestiżowe wyróżnienie UNESCO. Jako młody talent techniki został nagrodzony dwuletnimi studiami na Harvardzie i w najsłynniejszej uczelni technicznej świata - MIT. Amerykanie proponowali Karpińskiemu pozostanie na tej uczelni. Zdecydował się jednak na powrót do Polski.

Po powrocie stworzył Perceptron, uczącą się maszynę opartą na sieciach neuronowych, która za rozpoznawała otoczenie za pomocą kamery. Była to jedna z dwóch takich sieci neuronowych na świecie.

W 1965 roku dla Instytutu Fizyki UW Karpiński w ciągu trzech tygodni zaprojektował i stworzył skaner fotografii wraz z komputerem KAR-65. Maszyna analizowała zdjęcia zderzeń cząstek elementarnych i miała moc obliczeniową 100 tysięcy operacji na sekundę. Projekt Karpińskiego był więc dwukrotnie szybszy niż stosowane wtedy komputery ODRA. Co więcej, był 30 razy tańszy.

W latach 1970 - 1973 inżynier Karpiński opracował swój największy chyba wynalazek. K-202. 16 bitowy minikomputer wykonujący milion operacji na sekundę, jako pierwszy na świecie wykorzystujący adresowanie stronicowe - pomysł Karpińskiego pozwalający na zwiększenie ilości dostępnej pamięci. K-202 był szybszy niż wyprodukowane 10 lat później komputery IBM PC.

Czy Polska Rzeczpospolita Ludowa doceniła wynalazek? Oczywiście. Po wyprodukowaniu 30 sztuk minikomputerów, a Karpińskiego odsunięto od kierowania Zakładem Mikrokomputerów w zakładach MERA. 200 czekających na wyprodukowanie kolejnych komputerów zniszczono. Bez inżyniera ani Polacy ani Rosjanie nie potrafili skopiować K-202. Karpiński do MERY nie wrócił już nigdy.

Hodowca świń

Od 1978 roku Jacek Karpiński zajął się więc hodowlą świń i drobiu pod Olsztynem. Reporterowi Polskiej Kroniki Filmowej powiedział, że woli prawdziwe świnie, od tych ludzkich. Trudno się dziwić jego rozgoryczeniu. Polacy zapomnieli o K-202.

Emigrant

W 1981 roku Karpiński wyjechał do Szwajcarii. Pracował w firmie NAGRA, potem założył własny biznes. Kolejne wynalazki Karpińskiego to robot sterowany głosem i ręczny skaner Pen-Reader.

Niestety współudziałowiec Karpińskiego nie zgodził się na wejście do firmy zewnętrznego inwestora i na produkcję nie wystaczyło pieniędzy. Jacek Karpiński do dziś przyznaje, że jest bardzo złym biznesmenem.

Powrót do kraju

Po 1990 roku nasz niedoszły Bill Gates wrócił do kraju. Rozpoczął tu produkcję Pen-Readerów. Wziął kredyt na rozwój z BRE Banku pod zastaw swego domu w Aninie.

Niestety bank odmówił wypłacenia drugiej z trzech transzy kredytu. Na dodatek okazało się, że Pen-Reader nie był opatentowany. Karpiński znów został z niczym. Żeby się ratować zaprojektował jeszcze kasę fiskalną.

Także ten projekt nie wypalił. Kooperanci Karpińskiego najpierw próbowali go oszukać (Libella zabroniła Karpińskiemu wejścia do zakładu po zorganizowaniu przez niego produkcji), a potem padli ofiarą nieuczciwej konkurencji (Apator otrzymał wadliwe płyty główne od dostawcy związanego z innym producentem). W efekcie inżynier Karpiński został bez dachu nad głową.

Powrócił do Szwajcarii, gdzie zaprojektował specjalistyczny skaner do ksiąg rachunkowych i za zarobione pieniądze kupił mieszkanie we Wrocławiu. Teraz pracuje nad przenośną wersją swojego nowego skanera.

Nie jest miliarderem, jego nazwisko jest znane głównie pasjonatom informatyki i byłym pracownikom MERY i ERY, którzy w karnawale Solidarności chcieli zrobić Karpińskiego swoim szefem.





zrodlo: hacking.pl



Temat: Pantery " HG "
Wysłałem do Marcina tekst i jeszcze jedną ilustrację.

Jeśli chodzi o trzecią panterę to poprosiłem o skasowanie tej informacji.
Nie ma żadnych dowodów bezpośrednich ani pośrednich, które świadczyłyby, że taki fakt miał miejsce.
Whatfor, na którego się powołujecie, na swojej stronie zamieszcza tekst:
"Na Woli w polskie ręce dostał się jeszcze jeden czołg typu Pz.Kpfw. V "Panther". Wóz ten w stanie nieuszkodzonym zdobył kpt. "Proboszcz" [Jan Jaroszek], maszyny jednak nie wykorzystano bojowo w walce i została spalona przez oddział AK."
i za chwilę dodaje:
"Nie zachowało się żadne zdjęcie tego czołgu. Relacje świadków i meldunki są sprzeczne, przez co nie bardzo wiadomo, jaką maszynę naprawdę wówczas zdobyto."

Jaki jest cel podawania informacji twierdzącej skoro zaraz czyni się uwagę, że jest ona zupełnie niewiarygodna?
Które z tych dwóch zdań zaczyna funkcjonować jako fakt i dlaczego?

Whatfor włożył dużo trudu w przygotowanie swojej strony ale sposób podawania na niej informacji budzi mój głęboki sprzeciw. W wielu miejscach podawane są treści, które nie wiadomo od kogo pochodzą: od autora strony, ze wspomnień powstańców czy z opracowań, z których autor strony korzystał.
W jaki sposób osoba korzystająca ze strony ma oddzielić informacje prawdziwe od fałszywych? (Jeśli chodzi o przedstawienie historii powstańczych panter to na tej stronie takich fałszywych informacji jest wiele.)
Nie jest istotne, że autor, gdzieś pośrodku strony czyni uwagę:
"Zastrzegam, że opisany przebieg wydarzeń oparty został na kilkunastu relacjach, wspomnieniach i raportach żołnierzy zgrupowania "Radosław", które często są ze sobą sprzeczne..."
Dzisiejszy stan wiedzy pozwala na zweryfikowanie bardzo wielu wspomnień. Natomiast tutaj cytaty ze wspomnień, krótkie ich omówienia lub wnioski autora zlewają się w jedną całość i wypaczają w wielu miejscach historię. Dodatkowo chaos potęgują sprzeczności, które widoczne są gołym okiem, jak chociażby teksty, który nijak nie przystają do zamieszczonych zdjęć.
W opisie whatfora jest wiele błędów rzeczowych, które śmiem twierdzić pochodzą wyłącznie od autora strony. Są różnego kalibru jak choćby:
- "2.VIII.1944, ok. godz. 8:00, stanowiska I plutonu 2. kompanii baonu "Parasol", zlokalizowane w rejonie skrzyżowania ul. Żytniej i Karolkowej, zostały zaatakowane przez dwa czołgi ",
- "Baon "Parasol" przekazał por. "Wackowi" zdobytą na początku powstańczych walk ciężarówkę, z 206 nabojami czołgowymi"
- "Pan Jan zmarł w roku 1952, gdy jeszcze te ksiązki nie były w PRL-u wydawane, nie mógł więc sprostować błędu, zrobiła to dopiero niedawno jego siostra"
czy zdjęcie przedstawiające przesłuchanie jeńca, które z powstańczymi panterami nie ma nic wspólnego.

Zupełnie innego położenia akcentu wymaga informacja o ataku na "Gęsiówkę":
"W "Gęsiówce" zdobyto pewną liczbę broni, amunicji, zapasy żywności i papierosów, lecz najważniejszym efektem ataku było uwolnienie 348 żydowskich więźniów"
Z pozoru wszystko jest OK. ale fakt uwolnienia Żydów jest tu podany na równi, choć w drugiej kolejności, ze zdobyciem żywności i papierosów.
Przecież uwolnienie więźniów było CELEM ataku na "Gęsiówkę" a nie jednym z efektów!
Kilkudziesięciu ludzi narażało swoje życie wyłącznie(!) dla więźniów "Gęsiówki" a nie dla żywnosci i papierosów.
To z tego faktu żołnierze batalionu "Zośka" byli i są najbardziej dumni po dziś dzień. Osobiście śmiem twierdzić, że jest najbardziej chlubna karta w całej historii Powstania.

Nie było moim celem recenzowanie strony whatfora. Ponieważ wskazano ją jednak jako "źródło" informacji czyli zaczyna ona powoli pełnić rolę "podręcznika" do historii Powstania, stąd ta dygresja.




Strona 2 z 2 • Wyszukiwarka znalazła 133 wypowiedzi • 1, 2
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates